Namówiłam dzisiaj Klaudię do obejrzenia jednego z moich ulubionych filmów - "Leila i Nick" w reżyserii Tila Schweigera.
Wg opisu jest to "piękna i poruszająca komedia romantyczna. Nick (Schweiger) traci pracę za pracą. W oczach swojej rodziny uchodzi za wyjątkowego nieudacznika. Jako ostatnią szansą dostaje dorywcze zajęcie klinice psychiatrycznej. Tam niemal w ostatniej sekundzie udaremnia samobójczą próbę młodej Leili (Wokalek). Skutki okazują się nieprzewidziane. Leila ucieka z ośrodka i pojawia się nagle przed drzwiami jego mieszkania. Nick, który jeszcze nigdy nie wziął odpowiedzialności za nikogo poza samym sobą, robi wszystko, aby Leila wróciła do szpitala. Leila jednak już postanowiła - zostanie u niego na zawsze."
Im więcej razy go oglądam tym bardziej mnie się podoba. Jest... momentami absurdalny i na pewno naiwny. Jednak mimo to ma w sobie coś magicznego, a bardziej magiczna jest dla mnie chyba tylko kultowa "Amelia". Zabawny i uroczy. Jednocześnie, dzięki postaci Leili skłania do zastanowienia się nad tym na ile my, jako dorośli ludzie, potrafimy stanąć i zachwycić się czymś co pozornie jest całkiem zwyczajne. Albo zadać sobie pytanie dlaczego coś działa tak a nie inaczej, przy tym nie odpowiadając sobie od razu "bo tak po prostu jest".
W dzisiejszym świecie rzadko pozwalamy sobie na dziecięce spojrzenie na świat. Dlaczego tak się dzieje? I czy nie warto od czasu do czasu spróbować jednak właśnie tak na niego popatrzeć?
Wspaniała rola Johanny Wokalek. 100 % przekonywująca. Til dobry jak zwykle. Świetny soundtrack do posłuchania na co dzień - tytułowy utwór wprawia mnie od razu w pozytywny nastrój. Momentami naprawdę ładne zdjęcia.
Zachęcam do zapoznania się jak będzie mieć ktoś okazję.
Ocena: 8 (po pierwszym seansie było 7) / 10
---------------------------------------------------------
Tata wciąż nieprzytomny. Wątroba mu wysiadła. Serce działa prawidłowo. Nie wiadomo co z mózgiem. Robię cokolwiek, by nie myśleć.
Wg opisu jest to "piękna i poruszająca komedia romantyczna. Nick (Schweiger) traci pracę za pracą. W oczach swojej rodziny uchodzi za wyjątkowego nieudacznika. Jako ostatnią szansą dostaje dorywcze zajęcie klinice psychiatrycznej. Tam niemal w ostatniej sekundzie udaremnia samobójczą próbę młodej Leili (Wokalek). Skutki okazują się nieprzewidziane. Leila ucieka z ośrodka i pojawia się nagle przed drzwiami jego mieszkania. Nick, który jeszcze nigdy nie wziął odpowiedzialności za nikogo poza samym sobą, robi wszystko, aby Leila wróciła do szpitala. Leila jednak już postanowiła - zostanie u niego na zawsze."
Im więcej razy go oglądam tym bardziej mnie się podoba. Jest... momentami absurdalny i na pewno naiwny. Jednak mimo to ma w sobie coś magicznego, a bardziej magiczna jest dla mnie chyba tylko kultowa "Amelia". Zabawny i uroczy. Jednocześnie, dzięki postaci Leili skłania do zastanowienia się nad tym na ile my, jako dorośli ludzie, potrafimy stanąć i zachwycić się czymś co pozornie jest całkiem zwyczajne. Albo zadać sobie pytanie dlaczego coś działa tak a nie inaczej, przy tym nie odpowiadając sobie od razu "bo tak po prostu jest".
W dzisiejszym świecie rzadko pozwalamy sobie na dziecięce spojrzenie na świat. Dlaczego tak się dzieje? I czy nie warto od czasu do czasu spróbować jednak właśnie tak na niego popatrzeć?
Wspaniała rola Johanny Wokalek. 100 % przekonywująca. Til dobry jak zwykle. Świetny soundtrack do posłuchania na co dzień - tytułowy utwór wprawia mnie od razu w pozytywny nastrój. Momentami naprawdę ładne zdjęcia.
Zachęcam do zapoznania się jak będzie mieć ktoś okazję.
Ocena: 8 (po pierwszym seansie było 7) / 10
---------------------------------------------------------
Tata wciąż nieprzytomny. Wątroba mu wysiadła. Serce działa prawidłowo. Nie wiadomo co z mózgiem. Robię cokolwiek, by nie myśleć.