Aaale fajnie było wreszcie po tygodniu chorowania wyjść z domu! Na świeże powietrze, słońce i mróz! Jeju, jaki boski dzień!
Byliśmy na wielgachnych zakupach. Sklep jest niedaleko, więc poszliśmy na piechotę i pożałowaliśmy w drodze powrotnej, gdy musieliśmy dźwigać te siaty.
Jutro rodzinka (obydwie pary rodziców i mój Brat z żoną i dzieckiem - ze swoim rodzeństwem M. świętował tydzień temu, a na jutro mają inne plany) przychodzi na obiad w ramach spóźnionej imprezy urodzinowej M. Pomidorówka ugotowana z pomidorów smakuje bez porównania lepiej niż ta z koncentratu, to wiadomo. Taka pyszna, ze świeżym koperkiem i makaronem... Na drugie zaserwuję cielęcinę pieczoną w rozmarynie. Leżakuje już sobie w marynacie i kruszeje. Szarlotka w piekarniku, rogaliki już się upiekły. Nie planujemy nic więcej, bo M. idzie do pracy na 19, więc rodzina nie będzie u nas do późna.
Trzymajcie kciuki, żeby przyszła teściowa nie marudziła.
Byliśmy na wielgachnych zakupach. Sklep jest niedaleko, więc poszliśmy na piechotę i pożałowaliśmy w drodze powrotnej, gdy musieliśmy dźwigać te siaty.
Jutro rodzinka (obydwie pary rodziców i mój Brat z żoną i dzieckiem - ze swoim rodzeństwem M. świętował tydzień temu, a na jutro mają inne plany) przychodzi na obiad w ramach spóźnionej imprezy urodzinowej M. Pomidorówka ugotowana z pomidorów smakuje bez porównania lepiej niż ta z koncentratu, to wiadomo. Taka pyszna, ze świeżym koperkiem i makaronem... Na drugie zaserwuję cielęcinę pieczoną w rozmarynie. Leżakuje już sobie w marynacie i kruszeje. Szarlotka w piekarniku, rogaliki już się upiekły. Nie planujemy nic więcej, bo M. idzie do pracy na 19, więc rodzina nie będzie u nas do późna.
Trzymajcie kciuki, żeby przyszła teściowa nie marudziła.
