Cieszę się, że poszłam na studia, już nie mogłam się doczekać..Dlaczego? Bo w końcu mogłam się uwolnić od elitarnych, prywatnych szkół do których chodziłam przez całe życie i od bandy tych rozpieszczonych, zblazowanych dzieciaków. Na studiach czuję się normalnie, jak każdy inny, nie wyróżniam się niczym, nikt nie wie, że jestem bogata, a ja się z tym nie obnoszę, nigdy się nie obnosiłam. Dzięki temu poznałam już kilka osób. Dziewczyny, które chodziły do normalnych szkół, miały rodzeństwo, na uczelnie przyjeżdżały tramwajem, a nie z kierowcą. Zaznałam trochę normalnego życia, w przerwie na zajęcia chodzimy do tanich barów, albo na pizze, jedna koleżanka często przynosi kawę w termosie, siadamy wtedy z tyłu i pijemy ją przegryzając czekoladą. Podoba mi się to. Być jedną z nich, chociaż przez kilka godzin dziennie. Jakbym mogła to siedziałabym na uczelni całymi dniami, żeby nie musieć wracać do domu. I tak nikt tam na mnie nie czeka, nie mamy nawet psa bo moja matka jest uczulona na sierść. Nie wiem co teraz ze sobą zrobić, zajęcia się już skończyły, siedzę w biblotece i udaję, że się uczę żeby jeszcze trochę tutaj posiedzieć. Wszyscy z mojego kierunku już pewnie poszli do domu bo zajęcia skończyły się pół godziny temu, to dobrze. Przynajmniej nikt nie będzie widział, że przyjeżdża po mnie kierowca.. Tak bardzo chciałabym mieszkać w Rynku. Rodzice mają tam mieszkanie, ale nigdy się nie zgodzą, żebym zamieszkała tam sama.. co to za różnica, w domu i tak całe dnie spędzam sama..a tak, muszę codziennie dojeżdżać 20 km z poza miasta i często stać w korkach po południu. Chyba będę się musiała przyzwyczaić. Dziś wieczorem, przychodzą do nas na kolacje znajomi mojego ojca, kolega z kliniki i jego wysuszona żoneczka w chanelach, oczywiście z synkiem, kompletnym idiotą szpanującym kolejną drogą furą. Chodziłam nim do liceum i go nie znoszę. Dwa razy do mnie startował, ale tacy kolesie jak on nie mają u mnie szans, mam ich dosyć, chce się spotykać z normalnymi chłopakami, a nie odstawionymi za pieniążki rodziców bananami.. mam nadzieję, że tutaj spotkam kogoś zupełnie innego. Obserwuję ludzi, widzę, że jest też trochę dzieciaków z bogatych domów, niektórzy też się z tym obnoszą. Nie rozumiem tego, czy Ci ludzie naprawdę lepiej się czują bo maja więcej kasy niż przeciętny student. Ja nigdy taka nie byłam, nigdy nie nosiłam markowych torebek, które dostawałam w prezencie od rodziców, nie miałam nigdy potrzeby kupować płaszcza za 2 tysiące. Głupota.. naprawdę może się to wydać dziwne co piszę, tyle ludzi marzy o pieniądzach. Ja je mam, ale nie mam przez nie szczęścia, które powinnam dostać od rodziców. Całe ich życie kręci się wokół pieniędzy, wokół tego co kupują i gdzie jeżdżą na wakacje.. a ja jestem w tym wszystkim i tak na drugim planie, od zawsze.
↧